Piza to jedno z tych miejsc, które zna się jeszcze zanim postawi się tam stopę 😉. Bo kto nie słyszał o słynnej Krzywej Wieży w Pizie? To jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc we Włoszech i – zwłaszcza podczas pierwszej podróży do Toskanii – obowiązkowy punkt każdej objazdówki.
Serce miasta stanowi Plac Cudów, czyli Piazza dei Miracoli. I szczerze, trudno nie poczuć tu efektu „wow”, patrząc na imponującą katedrę, okrągłe baptysterium oraz charakterystyczną przekrzywioną wieżę.
Kilka słów o Pizie
Choć dziś Piza kojarzy się głównie z przechyloną wieżą, jej historia jest znacznie bogatsza. Już w starożytności była ważnym ośrodkiem nadmorskim, a między X a XII wiekiem przeżywała swój złoty okres jako jedna z czterech potężnych republik morskich – obok Genui, Wenecji i Amalfi. Silna flota i handel na Morzu Tyrreńskim przynosiły miastu ogromne dochody, które pozwoliły finansować ambitne inwestycje.
To właśnie w czasach największej świetności rozpoczęto budowę monumentalnego kompleksu na Piazza dei Miracoli – katedry, baptysterium i dzwonnicy, znanej dziś jako Krzywa Wieża w Pizie. Upadek potęgi przyniosła przegrana z Genuą w 1284 roku oraz powolne zamulanie ujścia rzeki Arno, które spowodowało odcięcie miasta od morza. Dawny Portus Pisanus został zastąpiony przez nowy port w Livorno – dziś ważne miasto portowe Toskanii.
W kolejnych stuleciach Piza znalazła się pod panowaniem Florencji i stopniowo utraciła dawne znaczenie polityczne, jednak wcale nie zniknęła z mapy. Miasto zaczęło rozwijać się jako ważny ośrodek nauki i kultury. W 1343 roku w Pizie powstał uniwersytet, jeden z najstarszych na świecie. To właśnie tu studiował, a później sam był wykładowcą, Galileo di Vincenzo Bonaiuti de 'Galilei, czyli Galileusz.
Największe atrakcje Pizy
Nasze zwiedzanie Pizy było ekspresowe – właściwie jedno „ciągłe ciach, ciach” 😉. Ale, udało nam „zaliczyć” chociaż te miejsca, które trzeba zobaczyć, nawet jeśli jest się tu tylko na chwilę.
Krzywa Wieża (Torre Pendente)
Ta monumentalna dzwonnica stojąca na Piazza dei Miracoli stała się symbolem miasta i jednym z najbardziej rozpoznawalnych zabytków we Włoszech. Jej budowę rozpoczęto w 1173 roku i już po kilku poziomach wieża zaczęła odchylać się od pionu. Powodem było miękkie i niestabilne podłoże – fundamenty zaczęły nierównomiernie osiadać. Projektanci próbowali korygować przechył w trakcie dalszej budowy (m.in. wydłużając kolumny po jednej stronie), jednak konstrukcja nadal się pochylała. Prace przeciągały się na niemal 200 lat, a dzwony zawieszono dopiero w 1350 roku.
Zakończenie budowy nie oznaczało jednak końca problemów. Przez kolejne stulecia wieża nadal zwiększała swój przechył. Pod koniec XX wieku sytuacja stała się na tyle poważna, że w 1990 roku obiekt zamknięto dla zwiedzających – groziło mu zawalenie! Rozpoczęto wówczas szeroko zakrojone prace ratunkowe, w które zaangażowano międzynarodowy zespół ekspertów. Jedną z kluczowych postaci był polski inżynier, prof. Michele Jamiolkowski, specjalista z zakresu geotechniki. Po 11 latach prac, w 2001 roku, wieżę ponownie otwarto dla turystów. Szacuje się, że dzięki przeprowadzonym zabiegom konstrukcja jest zabezpieczona na co najmniej kilkaset lat.
Aktualnie wieża ma około 58 metrów wysokości i nachylenie przekraczające 5°, a na jej szczyt prowadzą 273 wąskie, spiralne stopnie. Jest piękna – została wzniesiona z jasnego, toskańskiego marmuru, który w słońcu niemal świeci i kontrastuje z zielenią trawnika na Piazza dei Miracoli.
I tak – jest absolutnie fotogeniczna. Problem w tym, że nie jest na wyłączność 😉. Plac niemal przez cały dzień wypełniają turyści pozujący do obowiązkowego zdjęcia podtrzymującego wieże. Zrobienie kadru bez czyjejś wyciągniętej ręki bywa wyzwaniem, ale może właśnie to też jest część uroku tego miejsca?
A dlaczego Krzywa Wieża na zdjęciach jest prosta?
Jak widać na niektórych zdjęciach, Krzywa Wieża w Pizie wcale nie wydaje się być taka krzywa 😏. Dlaczego? Czasem to wcale nie wieża „prostuje się” na zdjęciu, tylko… aparat robi to za nas. Współczesne telefony automatycznie korygują perspektywę. Algorytm sam wyrównuje linie pionowe, żeby kadr wyglądał bardziej naturalnie. Efekt uboczny? Przechył wydaje się mniejszy, a Krzywa Wieża w Pizie na niektórych zdjęciach wygląda niemal całkiem prosto. Trochę psikus technologii 😉
Katedra Santa Maria Assunta
Baptysterium św. Jana Chrzciciela (Battistero)
Naprzeciwko katedry stoi okrągły budynek, który z daleka wygląda trochę jak misternie zdobiona szkatułka z marmuru. To Baptysterium św. Jana Chrzciciela – miejsce, w którym przez wieki udzielano chrztu. Dopiero po przyjęciu sakramentu można było uczestniczyć w mszy w katedrze.To największe baptysterium we Włoszech. Ma ponad 107 metrów obwodu, niemal 55 metrów wysokości, a grubość murów przekracza 2,5 metra.
Budowę rozpoczęto w 1152 roku pod kierunkiem Diotisalviego. Dolna część jest romańska – surowa, harmonijna, oparta na powtarzalnych arkadach, natomiast górne kondygnacje, dobudowywane od XIII wieku przez Nicolę i Giovanniego Pisano, mają już wyraźnie gotycki charakter.
My baptysterium podziwiałyśmy tylko z zewnątrz – w słońcu biały marmur wyglądał niemal jak koronka. Rzędy kolumn, delikatne detale, gra światła i cienia… wszystko to sprawiało, że trudno było oderwać wzrok. Do środka nie weszłyśmy, bo przy tempie narzuconym przez objazdówkę zwyczajnie zabrakło czasu. A szkoda, bo podobno akustyka we wnętrzu potrafi wywołać prawdziwe ciarki.
Skaczące koniki
W 2025 roku na zielonej trawce Placu Cudów stanęły dwie duże rzeźby autorstwa Antonio Signorini. Instalacja nosi nazwę Equilibrium, a figury przedstawiają sylwetki dwóch koni – „Arcturusa” i „Sun”.
Projekt został zorganizowany we współpracy z Opera della Primaziale Pisana (instytucją zarządzającą całym terenem) i miał być dialogiem między sztuką współczesną a historyczną przestrzenią placu. Przyznam szczerze (może się nie znam), że mnie te figury bardziej przypominały biegnące charty niż konie 😉 .
Zwiedzanie Pizy w biegu – czy to ma sens?
Ech… to wcale nie jest takie proste pytanie. Godzina w Pizie to oczywiście zdecydowanie za mało, żeby poczuć to miasto. To raczej czas na zobaczenie kilku najbardziej kultowych punktów i szybkie „odhaczenie” miejsca, które zna się z pocztówek.
A my przecież zwykle podróżujemy inaczej. Lubimy się wgryźć w miejsce, pobłądzić, usiąść gdzieś na chwilę, złapać lokalny rytm. Z jednej strony więc czujemy niedosyt — bo chciałybyśmy wejść wszędzie, posłuchać echa w baptysterium, spojrzeć z wieży na dachy miasta, wypić kawę w bocznej uliczce i zobaczyć, jaka Piza jest poza Placem Cudów. Bo przecież to nie tylko monumentalne zabytki. To także spokojny spacer wzdłuż Arno, mniej turystyczne zaułki w okolicach Borgo Stretto, a nawet pobliskie wybrzeże Morza Tyrreńskiego z plażami w Marina di Pisa czy Tirrenii. Tego wszystkiego nie zdążyłyśmy dotknąć, a to właśnie takie momenty zwykle budują dla nas prawdziwe wspomnienia.
Z drugiej strony… nawet w tym ekspresowym tempie architektura zrobiła na nas ogromne wrażenie. Są miejsca, które po prostu zachwycają i zdecydowanie Plac Cudów do nich należy.
Czy to ma sens? Chyba tak. Godzina to mało, ale czasem tylko tyle jest nam dane 😉
A czy tu wrócę? Tego dziś nie wiem. Jeśli tak — to bez zegarka w ręku. Jeśli nie — trudno. Świat jest duży 😉
.jpg)











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz