marca 08, 2026

marca 08, 2026

Niemcy: Löbau, Löbauer Berg i najpiękniejsza żeliwna wieża, jaką kiedykolwiek widzieliśmy

Czy konstrukcja wieży widokowej może zachwycać sama w sobie, zanim jeszcze spojrzy się na widoki z góry? W saksońskim Löbau, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy, na wzgórzu Löbauer Berg stoi wieża, która udowadnia, że jest to możliwe. Żeliwna König-Friedrich-August-Turm uchodzi za najstarszą taką wieżę widokową w Europie i jest po prostu cudna – ażurowa, koronkowa, no nie da się jej nie podziwiać 😍.

Niemcy: Löbau, Löbauer Berg i najpiękniejsza żeliwna wieża, jaką kiedykolwiek widzieliśmy

I to właśnie ta wieża była głównym celem naszej wycieczki, choć nie jedynym ciekawym punktem na trasie. Po drodze trafiliśmy jeszcze na drugą wieżę widokową – na Rotstein. Ta z kolei, była chyba najbrzydszą wieżą, jaką widzieliśmy 😉, ale za to z całkiem przyjemnym widokiem na okolicę.


Mapa z trasą wycieczki


 
Wycieczkę zaczęliśmy w Löbau. Zostawiliśmy samochód na bezpłatnym parkingu przy dworcu i wskoczyliśmy w pociąg do Zoblitz. 
Aktualny rozkład jazdy pociągów można znaleźć tutaj: thetrainline 

Podróż trwała jakieś pięć minut, a Zoblitz to przystanek „na żądanie”. Mieliśmy więc małą zagwozdkę: jak sprawić, żeby pociąg się zatrzymał, ale nie tak, że przypadkiem włączymy jakiś hamulec awaryjny 😉. Cóż ... kazałam Blarowi nacisnąć przycisk „otwieranie drzwi” na drzwiach, on wcisnął… i pociąg zatrzymał się idealnie tam, gdzie trzeba. Uff udało się, mogliśmy ruszać na wycieczkę 😎.

pociąg Zoblitz

stacja kolejowa Zoblitz

Kierunek: wieża widokowa Rotstein

Zostawiliśmy za sobą Zoblitz i ruszyliśmy zielonym szlakiem w stronę wieży na Rotstein. Początek trasy to spokojny spacer asfaltem, lekko pod górę, ale bez większego wysiłku. Sielanka skończyła się w momencie wejścia do lasu – tam szlak zrobił się konkretniejszy. Rano nie było zbyt ciepło – czapki i rękawiczki zdecydowanie się przydały, ale wystarczyło kilka minut marszu i podejście skutecznie nas rozgrzało. 

Zoblitz Rotstein szlakowskaz

szlak z Zoblitz na Rotstein

szlak z Zoblitz na Rotstein


szlak z Zoblitz na Rotstein

A tu pierwsze oznaki tego, że wiosna jednak zamierza się w tym roku pojawić – bazie, przebiśniegi i przylaszczki, coś tam się powoli budziło do życia 😉:

bazie

przylaszczka

Po wyjściu z lasu weszliśmy znów na asfalt i wtedy po raz pierwszy pojawiła się wieża… tylko że nie ta, na którą szliśmy 😉.  Zamiast Rotstein naszym oczom ukazał się nadajnik na wzgórzu – dość charakterystyczny punkt w tej okolicy. Tuż obok znajduje się niewielki parking (więc w sumie to też całkiem sensowne miejsce, żeby zacząć wycieczkę), a kawałek dalej jest też wiata turystyczna. Nie zastanawialiśmy się długo – to było idealne miejsce na drugie śniadanie i kawę. 

nadajnik, przekaźnik

Najedzeni ruszyliśmy dalej – trasa na Rotstein prowadziła nas zielonym szlakiem, konkretnie pod górę. 

szlak Rotstein


Wieża widokowa Rotstein

W końcu dotarliśmy do wieży widokowej na Rotstein (455 m n.p.m.). No cóż – nie będę owijać w bawełnę 😉 – to zdecydowanie nie jest najpiękniejsza konstrukcja, jaką widzieliśmy. Ja uważam, że jest po prostu brzydka, a Blaru i Piotrek, że jest jakaś „dziwaka”.

Wieża widokowa Rotstein

Wieża powstała w 2000 roku, ma około 21 metrów wysokości i prowadzi na nią 101 schodów. Konstrukcja jest metalowa i dość „lekka w odbiorze” – na tyle, że podczas wchodzenia i na górze czuć kołysanie. Jeśli ktoś nie przepada za wysokościami albo nie lubi takich atrakcji, to raczej nie polecam 😉.

Wieża widokowa Rotstein
Wieża widokowa Rotstein
Wieża, ładna czy nie, ma jednak jedno podstawowe zadanie – pokazać widoki. I trzeba przyznać, że w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Nawet przy średniej widoczności panorama jest naprawdę szeroka. Przy dobrej pogodzie można dostrzec m.in. Karkonosze, Góry Izerskie, Pogórze Łużyckie i rozległe obszary Płaskowyżu Budziszyńskiego. Fajnym dodatkiem są opisy szczytów, które pomagają się w tym wszystkim odnaleźć.

Wieża widokowa Rotstein

Wieża widokowa Rotstein



Wieża widokowa Rotstein

Tuż przy wieży działa górski hotel – Berghotel Rotstein, istniejący tu już od XIX wieku. I w sumie… pomysł na weekend w takim miejscu brzmi całkiem dobrze 😉.

górski hotel – Berghotel Rotstein
górski hotel – Berghotel Rotstein

Szczyt Rotstein (455 m n.p.m.) – trochę więcej niż sama wieża

Wieża widokowa nie stoi dokładnie na najwyższym punkcie Rotstein. Ten znajduje się kawałek dalej i jest dość niepozorny. Prowadzi na niego krótka ścieżka, a po drodze jest kilka tablic edukacyjnych, z ciekawostkami przyrodniczymi. Tablice są po niemiecku i czesku, ale coś tam zrozumieliśmy, a czego nie zrozumieliśmy, to sobie dopowiedzieliśmy 😉.

Szczyt Rotstein (455 m n.p.m.) tablica edukacyjna

Szczyt Rotstein (455 m n.p.m.) tablica edukacyjna

Szczyt Rotstein (455 m n.p.m.)

Rotstein to wygasły wulkan i część najstarszego rezerwatu przyrody w Saksonii, utworzonego już w 1912 roku. Roślinność jest naprawdę zróżnicowana, ale my trafiliśmy tu początkiem marca, więc póki co królowały przebiśniegi. Jednak na tym niewielkim obszarze rośnie ponad 500 gatunków roślin. Można tu spotkać m.in. rzadką lilię złotogłów, a także wiele innych ciekawych gatunków, jak zawilec, leśne przylaszczki czy dzikie storczyki. Są też rośliny, które wyglądają bardzo ładnie i niewinnie, ale zdecydowanie nie nadają się do testowania – np. cis pospolity, którego nasiona są silnie trujące.

przebiśniegi


Na szczycie znajduje się tzw. obelisk triangulacyjny, czyli dawny punkt pomiarowy. W XIX wieku takie miejsca wykorzystywano do tworzenia map.

Szczyt Rotstein (455 m n.p.m.) obelisk triangulacyjny

Szczyt Rotstein (455 m n.p.m.)

A gdy zeszliśmy jeszcze kawałeczek w dół, załapaliśmy się na kolejny, całkiem przyjemny widoczek:

Rotstein (455 m n.p.m.)

Rotstein (455 m n.p.m.)

Rotstein (455 m n.p.m.)

Po krótkim spacerze na szczyt wróciliśmy w okolice wieży. Przybiliśmy sobie jeszcze pieczątki na łapki i mogliśmy ruszać w dalszą trasę 😉.

pieczątka na Rotstein (455 m n.p.m.)

Wędrujemy, wędrujemy

Ze szczytu schodziliśmy przez las, podążając niebiesko-czerwonym szlakiem. 

gdzieś na szlaku

Trasa była całkiem przyjemna i po około 20 minutach dotarliśmy do wiaty – solidnej, ale nie skusiliśmy się na postój. Naszą uwagę zwróciła natomiast budka dla ptaków, której lokator postanowił zignorować jej klasyczne przeznaczenie i ... zbudował sobie gniazdo na dachu, zamiast zamieszkać w środku 😉. Kreatywność godna podziwu.

wiata na szlaku
wiata na szlaku

Po jakimś czasie las zaczął się przerzedzać, aż w końcu pojawiły się pierwsze zabudowania – to  Wendisch-Cunnersdorf.

Saksonia Wendisch-Cunnersdorf

Wendisch-Cunnersdorf Saksonia

W samej wsi nie działo się nic spektakularnego 😉 – cisza, spokój, zadbane, kolorowe domki. Przy drodze spotkaliśmy takie sympatyczne figurki kotków. Z daleka wyglądają jak prawdziwe, zwłaszcza ich błyszczące zielone oczy.

kotki przy drodze

Dalej szliśmy kawałek asfaltem, aż do kolejnej miejscowości – Wendisch-Paulsdorf.

Wendisch-Paulsdorf Saksonia

Do Löbauer Berg było już coraz bliżej, choć po drodze co chwilę uwagę przyciągała jeszcze inna, charakterystyczna góra – Schafberg. Raz trochę znikała, raz znowu pojawiała się przed nami, a na jej szczycie widać było wieżę… ale i tym razem to nie punkt widokowy, tylko 160-metrowy (!) przekaźnik.

góra Schafberg Saksonia

W miejscowości mijaliśmy świątecznie przystrojone domy – wielkanocny klimat widać było tu na każdym kroku. Zajączki, króliczki, drzewka ozdobione kolorowymi jajkami – wszystko wyglądało bardzo ładnie i tak wiosennie. Trochę zapomniałam o zdjęciach 😉.

Kierunek Löbauer Berg

Za wsią skręciliśmy na szlak prowadzący na Löbauer Berg, który łączy się też ze szlakiem konnym i faktycznie, po drodze spotkaliśmy dziewczyny na koniach.

góra Schafberg Saksonia

szlak konny i pieszy Löbau

Niestety ten odcinek trasy nie należał do najprzyjemniejszych. Nie chodzi nawet o jego trudność, tylko o to, jak wyglądał teren po wycince. Sporo śladów po ciężkim sprzęcie, rozjeżdżona droga i jakoś mało drzew w lesie… No cóż, szkoda, bo naprawdę źle się na to patrzy.

rozjeżdżona góra

Na szczęście między tym wszystkim pojawiły się i takie ładne kwiatuszki. 

kwiatuszki

Podejście na górę zrobiło się bardziej strome, a końcówka ze schodami, dała nam już solidnie poczuć, że wchodzimy na szczyt.

szlak na Löbauer Berg

szlak na Löbauer Berg

Wieża widokowa na Löbauer Berg

I w końcu, po tym mniej urokliwym etapie, pojawia się ona – żeliwna wieża na Löbauer Berg 😍.

Wieża widokowa na Löbauer Berg

König-Friedrich-August-Turm powstała w 1854 roku i do dziś pozostaje czymś absolutnie wyjątkowym – to jedyna taka żeliwna wieża w Europie i najprawdopodobniej najstarsza na świecie. A jej historia jest co najmniej tak ciekawa, jak jej wygląd.

Wieża widokowa na Löbauer Berg

Wieża widokowa na Löbauer Berg

Wieża widokowa na Löbauer Berg

Pomysł budowy wieży krążył po Löbau już od jakiegoś czasu, ale kiedy przyszło do konkretów i wyliczeń kosztów, okazało się, że są one dla miasta po prostu zbyt wysokie. Wtedy pojawił się lokalny mistrz piekarski – Friedrich August Bretschneider, który postanowił sfinansować całą inwestycję. Oczywiście nie za nic – w zamian za to mógł do 1870 roku użytkować postawioną na szczycie karczmę. Przy okazji zwrócono się do ówczesnego króla Saksonii – Fryderyka Augusta II Wettyna z prośbą o możliwość nazwania wieży jego imieniem i umieszczenia na niej herbu. Król się zgodził, a nawet miał pojawić się na oficjalnym otwarciu. Tyle że nie dożył tego dnia – zginął w wypadku w Tyrolu.

I tak oto mamy sytuację, w której wieżę sfinansował piekarz, a nazwano ją na cześć króla 😉

Z bliska konstrukcja robi ogromne wrażenie. To nie jest jakaś tam kolejna wieża widokowa, tylko prawdziwe cudo z żeliwnej koronki – pełne detali, zdobień i wzorów. Wieża ma 28 metrów wysokości i trzy tarasy widokowe, ale oczywiście najlepiej jest na samej górze 😉. Panorama jest naprawdę szeroka, pięknie widać Górne Łużyce oraz Góry Żytawskie.

Wieża widokowa na Löbauer Berg

Wieża widokowa na Löbauer Berg

Wieża widokowa na Löbauer Berg

góra Schafberg

widok z wieży widokowej na Löbauer Berg
widok z wieży widokowej na Löbauer Berg

Na wieżę można wejść codziennie – godziny otwarcia różnią się w zależności od sezonu (latem dłużej, zimą trochę krócej), ale generalnie jest dostępna przez większą część dnia. Wstęp jest płatny i kosztuje 2 euro, ale to zdecydowanie jest to dobrze wydane 2 euro 😉. 
A na ostatnim tarasie czeka jeszcze jedna mała niespodzianka – zeszycik dla odwiedzających.

wieża widokowa na Löbauer Berg

wieża widokowa na Löbauer Berg

Powrót do Löbau

Z Löbauer Berg nie wracaliśmy najkrótszą drogą – odbiliśmy jeszcze na Schafberg, czyli kolejną górkę  o wulkanicznym pochodzeniu. Bardzo łatwo ją rozpoznać, głównie za sprawą ogromnego przekaźnika na szczycie. 

przekaźnik Schafberg

Dalej schodzimy w stronę niewielkich formacji skalnych zwanych Geldkeller. To dość niepozorne skałki ukryte w lesie. Podobno znajduje się tu piwnica z pieniędzmi, do której można się dostać tylko w noc świętojańską. Wtedy otwiera się brama w skale, odsłaniając złoto i drogocenne kamienie. Wszystko wydaje się bardzo kuszące, ale skała może zamknąć się ponownie, zanim taki poszukiwacz zdąży nacieszyć się bogactwem. Szybko okazuje się, że prawdziwego szczęścia nie da się znaleźć w złocie, a to, co najcenniejsze, często jest dużo bliżej, niż się wydaje 😉. 

na szlaku

Geldkeller Saksonia

Dalej wędrowaliśmy aż do gościńca/ gospody Berggasthof Honigbrunnen. Ceny, jak na Niemcy były całkiem przyzwoite, więc spokojnie można by tu wpaść choćby na zupę 😉. Obok znajduje się też punkt widokowy z przyjemną panoramą na okolicę, więc przystanęliśmy tu jeszcze na chwilę. 

gospoda Berggasthof Honigbrunnen

widok Berggasthof Honigbrunnen

Od Honigbrunnen do miejskich zabudowań jest już naprawdę niedaleko. Zanim jednak wróciliśmy do auta, zrobimy sobie jeszcze krótki spacer po samym Löbau. To bardzo urokliwe miasteczko – spokojne, zadbane i takie, w którym po prostu fajnie się chwilę poszwendać.

kierunek Löbau

park Löbau

Löbau Saksonia

Löbau Saksonia

Löbau Saksonia

Cała trasa tej naszej wycieczki to nieco ponad 17 kilometrów. Było różnorodnie, momentami wymagająco, ale zdecydowanie polecamy wybrać się na jednodniowy wypad 😉

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Puszongowo , Blogger