We Włoszech są miejsca, które dla Polaków znaczą coś więcej niż tylko kolejny punkt na mapie z atrakcją turystyczną do zaliczenia. Takim miejscem jest z pewnością Monte Cassino — wzgórze, które dobrze znamy z lekcji historii. To właśnie tutaj rozegrała się jedna z najważniejszych bitew II wojny światowej. Po ciężkich i krwawych walkach wzgórze zostało zdobyte przez żołnierzy 2. Korpusu Polskiego pod dowództwem Władysława Andersa. Dziś na Monte Cassino znajduje się Polski Cmentarz Wojenny, gdzie spoczywa ponad tysiąc żołnierzy poległych podczas walk. Spacerując między rzędami białych krzyży, trudno nie wrócić myślami do słów z „Czerwonych maków”.
Kręta droga na Monte Cassino
Monte Cassino to wzgórze wznoszące się na 520 m n.p.m. — wysokość może nie jest powalająca, ale zapewniam, że już sama droga na szczyt potrafi dostarczyć emocji 😉. My wjeżdżałyśmy na górę i momentami aż ciarki nas przechodziły, gdy autokar „wspinał” się po serpentynach. Z każdym metrem otwierały się coraz piękniejsze widoki na dolinę Liri i okoliczne wzgórza. Im wyżej, tym większy miałyśmy podziw — i to nie tylko dla samych krajobrazów, ale i dla naszego kierowcy, bo jazda po takich zakrętach naprawdę budzi respekt.Na Monte Cassino można dotrzeć także pieszo — prowadzą tu zarówno dawne szlaki pielgrzymkowe, jak i historyczne trasy związane z bitwą. Taka wędrówka na pewno ma zupełnie inny wymiar i nie ukrywam, że chętnie kiedyś wróciłabym tu właśnie po to, by wejść na wzgórze na własnych nogach.
Klasztor na Monte Cassino
Nasze pierwsze kroki skierowałyśmy do benedyktyńskiego opactwa, które zostało założone w VI wieku przez św. Benedykta z Nursji i uznawane jest za kolebkę zakonu benedyktynów. Co ciekawe, zanim powstał tu klasztor, to na wzgórzu znajdowało się miejsce kultu Apollina. Sam klasztor na przestrzeni wieków był wielokrotnie niszczony i odbudowywany, a podczas II wojny światowej został niemal doszczętnie zrujnowany. Bombardowanie do dziś budzi kontrowersje — alianci podejrzewali, że ukrywają się tu Niemcy, choć, jak się okazało, w opactwie nie było niemieckich żołnierzy. Po wojnie klasztor odbudowano, przywracając mu jego wyjątkowy charakter.
Spacer po opactwie robi ogromne wrażenie — eleganckie dziedzińce, krużganki, wirydarze i tarasy widokowe, z których można podziwiać panoramę doliny Liri i otaczających ją gór.
Centralnym punktem jest tu bazylika. Z zewnątrz wydaje się ona dość surowa, ale wnętrze wygląda niesamowicie. Marmury, mozaiki i bogate zdobienia robią ogromne wrażenie, a jednocześnie tworzą podniosły, niemal mistyczny klimat. Pod ołtarzem spoczywają św. Benedykt i jego siostra bliźniaczka św. Scholastyka. Warto też zejść do położonych poniżej krypt, które zachwycają kunsztownymi, złoconymi mozaikami, wykonanymi w bizantyjskim stylu.
Zwiedziłyśmy z Wiką we Włoszech niemało świątyń, a jednak to miejsce zrobiło na nas szczególne wrażenie. Jest tu coś trudnego do uchwycenia i opisania — wyczuwalna jest taka mistyczność, nabożność i świętość.



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz