lipca 18, 2026

lipca 18, 2026

Kaszuby na rowerze. Z Małego Podlesia przez Szarlotę, Lizaki i Juszki

Pierwszy dzień naszego urlopu na Kaszubach postanowiliśmy wykorzystać na rowerową wycieczkę po okolicy. Startowaliśmy z Małego Podlesia, gdzie zatrzymaliśmy się na czas wakacji. Trasa poprowadziła nas przez lasy, pagórkowate tereny i niewielkie kaszubskie wsie. Po drodze nie zabrakło jezior, dzikich plaż oraz sielskich krajobrazów z polami zbóż i gryki

Kaszuby na rowerze. Z Podlesia Małego przez Szarlotę, Lizaki i Juszki

Mapa z trasą wycieczki

Mały Podleś – Rotembark – Szarlota – Lizaki – Juszki – Gołuń – Olpuch – Nowa Kiszewa – Sarnowy – Mały Podleś

Prognozy na cały nasz urlop nie napawały optymizmem 😉, więc postanowiliśmy wykorzystać dzisiejszą całkiem dobrą pogodę i wskoczyć na rowery. Nasza trasa liczyła około 40 kilometrów i choć na Kaszubach niby nie ma nie wiadomo jakich wzniesień, to jest tu dość pagórkowato. Uzbierało nam się ponad 400 metrów przewyższenia, więc nogom się nie nudziło 😉.

rowerem z Małego Podlesia

Blaru i Piotrek przywieźli na Kaszuby swoje rowery. Natomiast ja z Wiką wypożyczyłyśmy elektryki od naszych gospodarzy. Dla mnie taki rower okazał się przede wszystkim wygodnym dodatkiem 😉. Trasę pokonałabym także na swoim „normalnym” rowerze, choć pewnie byłabym tym najsłabszym ogniwem 😉. Gorzej byłoby z Wiką, która od kilku lat praktycznie nie jeździła na rowerze. Dzięki elektrykom mogłyśmy, więc bez problemu dotrzymać kroku chłopakom i wspólnie cieszyć się tą wycieczką.


Start Mały Podleś

Już od pierwszych kilometrów Kaszuby pokazały nam swój charakter – najpierw podjazd, potem zjazd, później znowu podjazd... bajunia 😉. Takich typowych asfaltowych rowerówek na tej trasie nie było zbyt wiele, choć generalnie na Kaszubach ich nie brakuje. Większość naszej trasy prowadziła raczej mało uczęszczanymi drogami, wśród pól, lasów i w towarzystwie zapachu ziół. Tych najpiękniejszych krajobrazów niestety nie udało nam się uwiecznić. Trudno robić zdjęcia podczas jazdy na rowerze, jednocześnie pędząc w dół i podziwiając widoki 😉.

Mały Podleś

Mały Podleś

Mały Podleś

Szarlota i dzika plaża nad jeziorem Osuszno

Pierwszy dłuższy postój zrobiliśmy nad jeziorem Osuszno w Szarlocie. Choć wokół jeziora jest kilka plaż, to niestety są one prywatne, należą do ośrodków wypoczynkowych i są dostępne wyłącznie dla gości. To zresztą coś, z czym na Kaszubach spotykaliśmy się dość często.

Jednak udało nam się rozłożyć kocyk na niewielkiej, dzikiej plaży i był to strzał w dziesiątkę. Woda była krystalicznie czysta, a poza jedną rodziną nie było tu nikogo. Jezioro przez długi odcinek jest bardzo płytkie, więc z przyjemnością schłodziliśmy nogi, nie zdejmując nawet kolarskich spodenek. Temperatura ledwo przekraczała 20°C, ale i tak było fajnie. 

rowerem jezioro Osuszno na Kaszubach

jezioro Osuszno na Kaszubach

Później na plaży pojawiły się dwie amazonki. Zupełnie nie spodziewaliśmy się tu koni, ale taki widok tylko dopełnił klimatu tego miejsca. Tak przyjemnie nam było nad jeziorem, że Wicia przysnęła na kocyku 😉.

jezioro Osuszno na Kaszubach

Wieś Lizaki i kościół św. Judy Tadeusza

Dalej pomknęliśmy leśną rowerówką w kierunku miejscowości Lizaki. To niewielka osada, o której pewnie mało kto słyszał. I szczerze mówiąc, gdyby nie podpowiedź naszej gospodyni, prawdopodobnie po prostu przejechalibyśmy przez wieś. A byłoby szkoda, bo na skraju miejscowości, w bok od głównej drogi, stoi niewielki drewniany kościół pw. św. Judy Tadeusza. Zdecydowanie warto tu, choć na chwilę zboczyć z trasy. Jadąc do Lizaków, po cichu liczyliśmy, że uda nam się zdążyć na mszę świętą — w okresie letnim msze odprawiane są w niedziele o godz. 10:30, a zimą o 9:00. No, ale zamiast być na mszy wylegiwaliśmy się na kocyku nad jeziorem Osuszno 😉. Ostatecznie mogliśmy więc obejrzeć świątynię jedynie z zewnątrz. 

kościół św. Judy Tadeusza w Lizakach

kościół św. Judy Tadeusza w Lizakach

kościół św. Judy Tadeusza w Lizakach

Tak na marginesie to ciekawa jest sama historia Lizaków. Dawniej ukrytą wśród lasów osadę zamieszkiwali smolarze, czyli ludzi zajmujący się produkcją smoły, dziegciu i wypalaniem węgla drzewnego. Jeden z działających tu pieców smolnych należał do wyjątkowo pracowitego i zaradnego smolarza zwanego Lizak. To właśnie od jego nazwiska (lub też przydomka) miejscowość miała przejąć swoją nazwę.

A jeszcze ciekawsza jest historia kościoła, który wcale nie został wybudowany w Lizakach. Świątynię pierwotnie wzniesiono w XVIII wieku w Tyłowie, niedaleko Żarnowca (na północy Kaszub) gdzie stała sobie blisko 250 lat. Jednakże w latach 80. planowano tam budowę elektrowni jądrowej, dlatego okoliczne wsie zaczęto wysiedlać. Ostatecznie inwestycja ta nigdy nie doszła do skutku, jednak stary kościół w Tyłowie zaczął popadać w ruinę. W 1994 roku został rozebrany, a jego elementy przez kilka lat czekały na swój dalszy los. Na szczęście znalazły się osoby, które postanowiły uratować zabytkową świątynię. Drewnianą konstrukcję wraz z oryginalnym wyposażeniem odbudowano właśnie tutaj w Lizakach.

kościół św. Judy Tadeusza w Lizakach

Kierunek Juszki i jezioro Mieliste

Z Lizaków ruszyliśmy w stronę Juszek. Jechaliśmy leśną drogą rowerową zielonym szlakiem, ale w którymś momencie ta rowerówka postanowiła nas trochę przetestować 😉. Rowery trzeba było kawałek poprowadzić.

leśna droga rowerowa

Niedługo później dotarliśmy nad jezioro Mieliste. To kolejna kameralna, dzika plaża na naszej trasie. Tym razem zatrzymaliśmy się dosłownie na 15 minut – bez rozkładania kocyka czy dłuższego odpoczynku. Wystarczyło jednak zamoczyć nogi i chwilę odetchnąć przed dalszą drogą. W przeciwieństwie do jeziora Osuszno tutaj bardzo szybko robiło się głęboko.

jezioro Mieliste w Juszkach

jezioro Mieliste w Juszkach

jezioro Mieliste w Juszkach

Juszki to bardzo urokliwa kaszubska wioska, która zachowała swój dawny charakter. Wciąż można tu zobaczyć tradycyjny układ zabudowy oraz piękne drewniane domy z XIX i początku XX wieku. To właśnie dzięki nim miejscowość została wpisana do rejestru zabytków województwa pomorskiego. Co ciekawe, podobnie jak w Lizakach, również tutaj działał kiedyś piec smolny. Zarządzał nim smolarz zwany Uszka. 

Juszki wieś na Kaszubach

Juszki wieś na Kaszubach

Juszki wieś na Kaszubach

Leśna rowerówka do Gołunia

Za Juszkami znów wjechaliśmy do lasu i pokręciliśmy w stronę Gołunia. 

droga rowerowa na Kaszubach

Rowerówką jechało nam się dość dobrze, choć momentami zdarzały się krótkie podjazdy i bardziej piaszczyste fragmenty. Zatrzymaliśmy się na chwilę nad jeziorem Strupino, ale bez pażingowania.

jezioro Strupino na Kaszubach

jezioro Strupino na Kaszubach

kaszubski las

Jedziemy dalej

Pierwotnie planowaliśmy podjechać jeszcze nad jezioro Wdzydze – największe na Kaszubach. Daliśmy sobie jednak z tym spokój. We Wdzydzach właśnie odbywał się 51. Jarmark Wdzydzki, a że była niedziela i całkiem dobra pogoda, to w stronę miejscowości ciągnął niekończący się sznur samochodów. Pojechaliśmy od razu na Olpuch, aczkolwiek kawałek ulicą i tak musieliśmy jechać. Późnej już było lepiej 😉.

Po drodze mijaliśmy kolejne miejscowości: Nowa Kiszewa, Małe Stawiska i Sarnowy, przejechaliśmy obok jeziora Zakrzewie, mignęło nam trochę ładnych widoczków, były zjazdy i podjazdy, no ale jakoś nie było, kiedy zdjęć pstrykać. Z tego odcinka zostały nam właściwie tylko fotografie tych gęsi w przydomowej zagrodzie 😉.

rowerem po Kaszubach

gęsi

I tak w końcu dojechaliśmy do jeziora Zagnanie. Jest tu niewielka plaża, pomost i wiata – miejsce wydawało się idealne na odpoczynek i plażowanie. Niestety podczas naszego pobytu obowiązywał zakaz kąpieli.

jezioro Zagnanie

Od jeziora mięliśmy już tylko nieco ponad kilometr do naszego wakacyjnego domku w Małym Podlesiu. Całkiem fajnie udała nam się ta rowerowa wycieczka 😊.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Puszongowo , Blogger