maja 31, 2026

maja 31, 2026

Lubuskie Święto Roweru – nasza relacja z pomarańczowej trasy

W Otyniu byliśmy dokładnie tydzień wcześniej, również na rowerach. To właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy o zbliżającym się VIII Lubuskim Święcie Roweru. O imprezie opowiedział nam starszy mieszkaniec Otynia – pasjonat dwóch kółek. Po powrocie do domu sprawdziliśmy, na czym polega to wydarzenie i doszliśmy do wniosku, że musimy tu przyjechać.

Lubuskie Święto Roweru – nasza relacja z pomarańczowej trasy

Organizatorzy przygotowali kilka wariantów tras o różnej długości, dzięki czemu każdy rowerzysta mógł znaleźć coś dla siebie. Nas najbardziej przekonała trasa pomarańczowa, przede wszystkim ze względu na przeprawę galarem Odrzania przez Odrę.


Trasy VIII Lubuskiego Święta Roweru

Trasa pomarańczowa Otyń - Nowa Sól - Siedlisko - Bytom Odrzański - Nowe Miasteczko


Trasy VIII Lubuskiego Święta Roweru

Etap Otyń - Nowa Sól

Do Otynia, czyli punktu startowego naszej przejażdżki, dotarliśmy dobre pół godziny przed planowanym rozpoczęciem wydarzenia. Dzięki temu na spokojnie odebraliśmy pakiety startowe w Gminnym Centrum Kultury i rozejrzeliśmy się trochę dookoła, zanim zaczęły pojawiać się tłumy rowerzystów.

Gminne Centrum Kultury w Otyniu

Gminne Centrum Kultury w Otyniu

Chociaż do oficjalnej godziny startu było jeszcze sporo czasu, organizatorzy pozwolili nam już jechać. W końcu nie był to wyścig, lecz wspólna rowerowa zabawa i okazja do aktywnego spędzenia czasu. Oczywiście obowiązywały też zasady – należało odwiedzić wszystkie wyznaczone punkty kontrolne i zebrać pieczątki potwierdzające przejazd. Dopiero po skompletowaniu wszystkich można było odebrać pamiątkową koszulkę i wziąć udział w losowaniu nagród. Pstryknęliśmy jeszcze pamiątkową fotkę na starcie i ruszyliśmy przed siebie. 

start Lubuskie Święto Roweru

Pogoda od samego rana dopisywała – świeciło słońce i zapowiadał się naprawdę piękny dzień. Naszym pierwszym celem była Nowa Sól, gdzie przy Punkcie Informacji Turystycznej, zlokalizowanym przy kładce nad kanałem portowym, czekał pierwszy punkt kontrolny i pierwsza pieczątka na karcie przejazdu.

Etap Nowa Sól  - Siedlisko

Pieczątkę zdobyliśmy, ale w Punkcie Informacji Turystycznej pojawił się problem: pani poinformowała nas, że przeprawę galarem odwołano ze względu na niski stan wody. Taka wiadomość mocno nas zaskoczyła. Skoro nie było przeprawy, to jak mieliśmy dostać się do Siedliska? Zapytaliśmy więc, czy organizatorzy wyznaczyli jakąś trasę alternatywną. Niestety, usłyszeliśmy jedynie, że pani „jest tylko od informowania”, a z problemem możemy się zwrócić do organizatorów. Nie ma to, jak super wsparcie 😉. 

kładka nad Odrą w Nowej Soli
kładka nad Odrą w Nowej Soli

kładka nad Odrą w Nowej Soli

Pomocy nie uzyskaliśmy żadnej, więc Blaru zaczął zastanawiać się jak poprowadzić trasę, żeby nie nakręcić jakiejś kosmicznej ilości kilometrów. Stwierdził, że najlepszym wyjściem będzie pojechać od razu do Bytomia Odrzańskiego, ale przez Kiełcz, zupełnie odpuszczając Siedlisko. Ja z kolei byłam przekonana, że przecież nie jesteśmy jedynymi uczestnikami, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, więc musi być z tego jakieś inne sensowne wyjście. Szczerze, to nie zmieniałabym trasy, no ale Blaru się uparł i nawet mnie nie słuchał. Udało mi się go namówić, żeby chociaż sprawdzić przeprawę od drugiej strony. W najgorszym razie stracilibyśmy zaledwie kilka kilometrów i wrócili na trasę prowadzącą do Bytomia Odrzańskiego.

Tak też zrobiliśmy. Kiedy dotarliśmy do przystani, czekała na nas niespodzianka — galar pływał. Informacja Turystyczna w Nowej Soli okazała się więc DezInformacją Turystyczną, a nam trochę pokomplikowała trasę wycieczki.

galar pływający po Odrze

Galar nie jest duży – jednorazowo zabiera zaledwie kilka, maksymalnie 10 rowerów, w zależności od ich wielkości i ciężaru. Rejs na drugą stronę Odry trwa przynajmniej 20 minut, łącznie z czasem załadunku i rozładunku rowerów, więc cała przeprawa to zdecydowanie nie jest „mrugnięcie okiem”. Do Siedliska udało nam się załapać już w pierwszej turze i mimo dość dużego ścisku była to naprawdę fajna atrakcja. Przeprawę obsługuje bardzo sympatyczny pan. Kiedyś pracował w kopalni, a dziś zamiast górniczej szychty robi sobie kursy przez Odrę.

przeprawa galarem przez Odrę

przeprawa galarem przez Odrę

Do kolejnego punktu nie było daleko. Dojazd na teren przy wejściu do Zamku Karolat okazał się jednak dość wymagający. Zgarnęliśmy kolejną pieczątkę i ruszyliśmy z powrotem. Przy zamku znajdowały się food trucki, można było coś zjeść, napić się kawy albo kupić lody, ale nam szkoda było czasu na postoje. Pojechaliśmy w dół, bo przed nami był postój w oczekiwaniu na ponowną przeprawę przez Odrę. 

Tym razem kolejka do galara była już znacznie większa. Musieliśmy poczekać kilka kursów, zanim udało się wrócić na drugi brzeg i kontynuować trasę w kierunku Bytomia Odrzańskiego.

przeprawa galarem przez Odrę

przeprawa galarem przez Odrę

Etap Siedlisko - Bytom Odrzański

Dalej kręciliśmy dość żwawo, bo chcieliśmy trochę nadrobić czas stracony na postojach. Zatrzymaliśmy się dopiero na rynku w Bytomiu Odrzańskim. To tutaj znajdował się kolejny punkt kontrolny, w którym zdobyliśmy pieczątkę. No i skusiliśmy się jeszcze na gofry.
Na rynku stoi nietypowa rzeźba — figura Kota w Butach. To element miejskiej legendy, według której kot miał pomagać zabłąkanym lub podchmielonym mieszkańcom bezpiecznie trafić do domu.

rynek Bytom Odrzański

Etap Bytom Odrzański - Nowe Miasteczko

Kolejny odcinek prowadził nas do Nowego Miasteczka. Na tym etapie pojawiły się trochę większe podjazdy (nie, żeby były jakieś ekstremalne 😉), więc musiałam się trochę namęczyć, żeby nadążyć za chłopakami. 

Punkt kontrolny w Nowym Miasteczku bardzo pozytywnie nas zaskoczył. Tym razem pieczątkę zgarnęliśmy przy Kąpielisku Stawy. Organizatorzy przygotowali tu poczęstunek, więc mogliśmy skosztować domowego ciasta, babeczek i napić się orzeźwiającej lemoniady. Samo kąpielisko również zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Powstało na terenie dawnego wyrobiska po kopalni odkrywkowej węgla brunatnego, a dziś jest tu plaża, pomosty, sporo zieleni i czysta woda. Gdyby nie to, że przed nami był jeszcze powrót do Otynia, pewnie zostalibyśmy tu trochę dłużej.

Powrót do Otynia

Z Nowego Miasteczka do Otynia zostało nam niespełna 20 kilometrów. Cieszyliśmy się piękną pogodą oraz świadomością, że jednak wszystkie pieczątki mamy skompletowane.

A to trasa naszej przejażdżki



Po powrocie do Otynia oddaliśmy nasze karty i odebraliśmy pamiątkowe koszulki. Na mecie czekało jednak znacznie więcej atrakcji. Była pyszna pomidorówka, kiełbaski, bigos i inne smakołyki przygotowane przez Koło Gospodyń Wiejskich – choć nie na wszystko się załapaliśmy 😉. Nie zabrakło za to atrakcji dla dzieci – można było wziąć udział w różnych zabawach, łowić drewniane rybki, malować buźki, robić tatuaże. Piotrka jednak najbardziej zaciekawił rower z... blenderem. Wystarczyło chwilę pokręcić pedałami, żeby przygotować sobie świeży owocowy koktajl. No i cóż, chcąc nie chcąc, musiałam wypić aż cztery takie koktajle zrobione przez Piotrka 😉.

Lubuskie Święto Roweru piknik

Na zakończenie odbyło się losowanie nagród. Do wygrania były naprawdę wartościowe upominki, a główną nagrodą był rower. My wprawdzie wróciliśmy do domu „tylko” z pamiątkowymi koszulkami, ale i tak wyjeżdżaliśmy z Otynia z uśmiechami na twarzach

Czy pojawimy się za rok na Lubuskim Święcie Roweru? Jeśli tylko nic nie pokrzyżuje nam planów, to zdecydowanie tak. Chętnie sprawdzimy jakiś inny wariant trasy 😊.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Puszongowo , Blogger