W Otyniu byliśmy dokładnie tydzień wcześniej, również na rowerach. To właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy o zbliżającym się VIII Lubuskim Święcie Roweru. O imprezie opowiedział nam starszy mieszkaniec Otynia – pasjonat dwóch kółek. Po powrocie do domu sprawdziliśmy, na czym polega to wydarzenie i doszliśmy do wniosku, że musimy tu przyjechać.
Organizatorzy przygotowali kilka wariantów tras o różnej długości, dzięki czemu każdy rowerzysta mógł znaleźć coś dla siebie. Nas najbardziej przekonała trasa pomarańczowa, przede wszystkim ze względu na przeprawę galarem Odrzania przez Odrę.
Trasy VIII Lubuskiego Święta Roweru
Trasa pomarańczowa Otyń - Nowa Sól - Siedlisko - Bytom Odrzański - Nowe Miasteczko
Etap Otyń - Nowa Sól
Do Otynia, czyli punktu startowego naszej przejażdżki, dotarliśmy dobre pół godziny przed planowanym rozpoczęciem wydarzenia. Dzięki temu na spokojnie odebraliśmy pakiety startowe w Gminnym Centrum Kultury i rozejrzeliśmy się trochę dookoła, zanim zaczęły pojawiać się tłumy rowerzystów.
Chociaż do oficjalnej godziny startu było jeszcze sporo czasu, organizatorzy pozwolili nam już jechać. W końcu nie był to wyścig, lecz wspólna rowerowa zabawa i okazja do aktywnego spędzenia czasu. Oczywiście obowiązywały też zasady – należało odwiedzić wszystkie wyznaczone punkty kontrolne i zebrać pieczątki potwierdzające przejazd. Dopiero po skompletowaniu wszystkich można było odebrać pamiątkową koszulkę i wziąć udział w losowaniu nagród. Pstryknęliśmy jeszcze pamiątkową fotkę na starcie i ruszyliśmy przed siebie.
Pogoda od samego rana dopisywała – świeciło słońce i zapowiadał się naprawdę piękny dzień. Naszym pierwszym celem była Nowa Sól, gdzie przy Punkcie Informacji Turystycznej, zlokalizowanym przy kładce nad kanałem portowym, czekał pierwszy punkt kontrolny i pierwsza pieczątka na karcie przejazdu.
Etap Nowa Sól - Siedlisko
Pieczątkę zdobyliśmy, ale w Punkcie Informacji Turystycznej pojawił się problem: pani poinformowała nas, że przeprawę galarem odwołano ze względu na niski stan wody. Taka wiadomość mocno nas zaskoczyła. Skoro nie było przeprawy, to jak mieliśmy dostać się do Siedliska? Zapytaliśmy więc, czy organizatorzy wyznaczyli jakąś trasę alternatywną. Niestety, usłyszeliśmy jedynie, że pani „jest tylko od informowania”, a z problemem możemy się zwrócić do organizatorów. Nie ma to, jak super wsparcie 😉.
Tak też zrobiliśmy. Kiedy dotarliśmy do przystani, czekała na nas niespodzianka — galar pływał. Informacja Turystyczna w Nowej Soli okazała się więc DezInformacją Turystyczną, a nam trochę pokomplikowała trasę wycieczki.
Do kolejnego punktu nie było daleko. Dojazd na teren przy wejściu do Zamku Karolat okazał się jednak dość wymagający. Zgarnęliśmy kolejną pieczątkę i ruszyliśmy z powrotem. Przy zamku znajdowały się food trucki, można było coś zjeść, napić się kawy albo kupić lody, ale nam szkoda było czasu na postoje. Pojechaliśmy w dół, bo przed nami był postój w oczekiwaniu na ponowną przeprawę przez Odrę.
Tym razem kolejka do galara była już znacznie większa. Musieliśmy poczekać kilka kursów, zanim udało się wrócić na drugi brzeg i kontynuować trasę w kierunku Bytomia Odrzańskiego.
Etap Siedlisko - Bytom Odrzański
Dalej kręciliśmy dość żwawo, bo chcieliśmy trochę nadrobić czas stracony na postojach. Zatrzymaliśmy się dopiero na rynku w Bytomiu Odrzańskim. To tutaj znajdował się kolejny punkt kontrolny, w którym zdobyliśmy pieczątkę. No i skusiliśmy się jeszcze na gofry.Na rynku stoi nietypowa rzeźba — figura Kota w Butach. To element miejskiej legendy, według której kot miał pomagać zabłąkanym lub podchmielonym mieszkańcom bezpiecznie trafić do domu.
Etap Bytom Odrzański - Nowe Miasteczko
Kolejny odcinek prowadził nas do Nowego Miasteczka. Na tym etapie pojawiły się trochę większe podjazdy (nie, żeby były jakieś ekstremalne 😉), więc musiałam się trochę namęczyć, żeby nadążyć za chłopakami.
Punkt kontrolny w Nowym Miasteczku bardzo pozytywnie nas zaskoczył. Tym razem pieczątkę zgarnęliśmy przy Kąpielisku Stawy. Organizatorzy przygotowali tu poczęstunek, więc mogliśmy skosztować domowego ciasta, babeczek i napić się orzeźwiającej lemoniady. Samo kąpielisko również zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Powstało na terenie dawnego wyrobiska po kopalni odkrywkowej węgla brunatnego, a dziś jest tu plaża, pomosty, sporo zieleni i czysta woda. Gdyby nie to, że przed nami był jeszcze powrót do Otynia, pewnie zostalibyśmy tu trochę dłużej.
Powrót do Otynia
Z Nowego Miasteczka do Otynia zostało nam niespełna 20 kilometrów. Cieszyliśmy się piękną pogodą oraz świadomością, że jednak wszystkie pieczątki mamy skompletowane.
A to trasa naszej przejażdżki
Na zakończenie odbyło się losowanie nagród. Do wygrania były naprawdę wartościowe upominki, a główną nagrodą był rower. My wprawdzie wróciliśmy do domu „tylko” z pamiątkowymi koszulkami, ale i tak wyjeżdżaliśmy z Otynia z uśmiechami na twarzach
Czy pojawimy się za rok na Lubuskim Święcie Roweru? Jeśli tylko nic nie pokrzyżuje nam planów, to zdecydowanie tak. Chętnie sprawdzimy jakiś inny wariant trasy 😊.






.jpg)


.jpg)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz