maja 24, 2026

maja 24, 2026

Kolej na rower: Otyń - Konotop - Rudno. Kręcimy kilometry lubuską autostradą rowerową

Kolej na Rower to jedna z najciekawszych inwestycji rowerowych w powiecie nowosolskim. Ta lubuska rowerostrada, poprowadzona częściowo śladem dawnej linii kolejowej, jest świetnym pomysłem na aktywny weekend właściwie dla każdego. Gładki jak stół asfalt  i możliwość jazdy z dala od ruchliwych dróg sprawiają, że kolejne kilometry właściwie kręcą się same 😉. Dzisiejsza wycieczka na trasie Otyń – Konotop – Rudno tak rozbudziła nasz rowerowy apetyt na tę okolicę, że równo tydzień później wzięliśmy udział w VIII Lubuskim Święcie Roweru, ale o tym będzie już w kolejnym wpisie.

Kolej na rower: Otyń - Konotop - Rudno. Kręcimy kilometry lubuską autostradą rowerową

Mapa z trasą wycieczki



Ścieżka rowerowa Kolej na rower

Całość Kolei na rower poprowadzono częściowo śladem nieczynnej linii kolejowej nr 371 relacji Żagań – Wolsztyn, dzięki czemu dawne kolejowe połączenie zyskało zupełnie nowe życie. Rowerostrada przebiega przez miejscowości: Stypułów – Kożuchów – Ciepielów – Nowa Sól – Otyń – Stany – Lipiny – Lubięcin – Konotop – Kolsko – Sławocin, łącząc zachodnią i wschodnią część powiatu nowosolskiego.

Ścieżka rowerowa Kolej na rower

Jednym z najbardziej charakterystycznych punktów trasy jest przejazd zabytkowym mostem kolejowym przez Odrę. Wzdłuż rowerostrady nie brakuje również miejsc, w których można złapać oddech przed kolejnymi kilometrami. Są liczne MOR-y (Miejsca Obsługi Rowerzystów) wyposażone w wiaty, ławki oraz podstawowe narzędzia do drobnych napraw (no, chyba że ktoś je akurat ukradł — to wtedy nie ma).

Co szczególnie nam się podoba, dawna infrastruktura kolejowa nie została tu całkowicie zapomniana. Wzdłuż trasy można natrafić na obiekty, które po latach otrzymały nowe funkcje. Dobrym przykładem są dawne stacje kolejowe w Otyniu i Lipinach Odrzańskich, gdzie dziś mieszczą się odpowiednio „Stacja Kultura” oraz Gminne Centrum Edukacji Ekologicznej. Dzięki temu Kolej na Rower jest nie tylko trasą rekreacyjną, ale także ciekawą podróżą przez historię regionu.

Start Otyń 

Samochód zostawiliśmy na rynku w Otyniu, zdjęliśmy rowery z dachu i ruszyliśmy w trasę. Zanim jednak wyruszyliśmy, zaczepił nas jeszcze pewien starszy mieszkaniec Otynia – prawdziwy pasjonat dwóch kółek. W kilka minut dowiedzieliśmy się o okolicy więcej niż z niejednej strony internetowej 😉. To właśnie on polecił nam VIII Lubuskie Święto Roweru. Wtedy jeszcze nie przypuszczaliśmy, że tydzień później faktycznie weźmiemy w nim udział. 


Stany i zabytkowy most kolejowy

Z Otynia skierowaliśmy się w stronę Stanów (tych lubuskich, nie Zjednoczonych 😁). To właśnie tam znajduje się największa atrakcja całej Kolei na rower – zabytkowy most kolejowy nad Odrą. Oczywiście asfalt —  bajunia 😍

Most w Stanach powstał na początku XX wieku jako element linii kolejowej łączącej Wolsztyn, Nową Sól i Żagań. Liczy 642 metrów długości, dzięki czemu należy do najdłuższych mostów kolejowych tego typu w Polsce. Obiekt ten miał nie tylko znaczenie komunikacyjne, ale również strategiczne. Do dziś przy obu przyczółkach zachowały się charakterystyczne blokhauzy, czyli niewielkie fortyfikacje wyposażone niegdyś w liczne strzelnice i podziemne przejścia dla załogi broniącej przeprawy.

zabytkowy most kolejowy w Stanach

zabytkowy most kolejowy w Stanach

Pod koniec II wojny światowej most został częściowo wysadzony przez wycofujące się wojska niemieckie. Odbudowano go kilka lat później, a pociągi kursowały tędy aż do końca XX wieku. Dziś konstrukcja zyskała zupełnie nowe życie właśnie jako część trasy Kolej na rower.

Widok z mostu na rozlewiska Odry jest całkiem przyjemny.

Lipiny i przytulna kawiarenka na dawnym dworcu

Kilometry mijały zaskakująco szybko i nawet nie wiadomo kiedy dotarliśmy do Lipin. Dawny dworzec kolejowy w Lipinach Odrzańskich dostał drugie życie i dziś mieści się tutaj Gminne Centrum Edukacji Ekologicznej. Sam budynek zachował swój kolejowy charakter, dzięki czemu świetnie wpisuje się w klimat całej trasy. 

Lipiny Odrzańskie stacja kolej na rower

Lipiny Odrzańskie stacja kolej na rower

My nie zatrzymaliśmy się tu jednak dla historii. Na miejscu działa niewielka kawiarenka, która skutecznie pokrzyżowała nasze plany szybkiego przejazdu. Nie byliśmy w ogóle głodni ani tym bardziej zmęczeni, ale ... apetycznie wyglądające deserki cytrynowe i rabarbarowe nie dawały większych szans na opór. Zamówiliśmy słodkości, kawę i zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę. Obok znajduje się niewielki plac zabaw, więc Piotrek miał co robić 😉.

kawiarenka na stacji w Lipinach Odrzańskich stacja kolej na rower

gzrybek ;)

Byliśmy na tej stacyjce już kilka lat temu. Miejsce szczególnie zapadło nam w pamięć ze względu na ...  dominujące wówczas doznania zapachowe związane z dawnymi toaletami 😉. Dziś to już zupełnie inna historia i naprawdę jeden z przyjemniejszych punktów na całej trasie.

Kierunek Lubięcin

Asfalt Kolei na rower kusił, żeby kręcić kolejne kilometry, ale postanowiliśmy na chwilę opuścić rowerostradę. Odbiliśmy w stronę Jeziora Chełmek. Żeby nie było zbyt łatwo, to rowery musieliśmy kawałek poprowadzić po piachu pod górę, ale trudno mieć o to pretensje — w końcu zjechaliśmy ze ścieżki rowerowej. Drogą 315 dojechaliśmy do jeziora, nad którym czekała duża wiata. Miejscówka nad jeziorem jest całkiem przyjemna, idealna na krótki odpoczynek. 

jezioro Chełmek Lubięcin

pomost

Dalej pojechaliśmy przez Lubięcin, rzucić okiem na kolejną ciekawostkę, czyli na zabytkowe wiatraki.  W Lubięcinie zachowały się trzy historyczne wiatraki typu „koźlak”, a najstarszy z nich ma ponad 200 lat. Przez stulecia służyły do mielenia zboża. Aktualnie przy jednym z wiatraków działa Zajazd we Młynie (restauracja, kawiarnia i noclegi). Skusiliśmy się na lody włoskie z food trucka, ale niestety polecić nie możemy, bo to takie naciągane 3/10 😉.


Zacisze - Konotop - Kolsko

Wróciliśmy znów na Kolej na rower i pędziliśmy dalej przed siebie. Trasa prowadziła nas przez miejscowości: Zacisze, Konotop i Kolsko.

ścieżka rowerowa Kolej na rower

ścieżka rowerowa Kolej na rower


Jezioro Rudno i relaksik

Potem kierowaliśmy się już w stronę Rudna i jeziora, nad którym zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę. Najpierw jednak zatrzymaliśmy się w Tawernie Żeglarskiej – niewielkiej knajpce przy plaży. W brzuchach już nam burczało, więc wciągnęliśmy całkiem smaczną pizzę i dopiero potem zjechaliśmy nad samo jezioro. Rozłożyliśmy kocyk, zdjęliśmy buty i pomoczyliśmy trochę nogi w wodzie. Po kilkudziesięciu kilometrach na rowerze taka chwila nicnierobienia to prawdziwy relaksik.

nad jeziorem Rudno

nad jeziorem Rudno

Nad Jeziorem Rudno (nazywanym również Orchowym) są domki letniskowe i ośrodki wypoczynkowe. Tworzy to całkiem przyjemny, weekendowo-wakacyjny klimacik. 


Powrót do Otynia

Wracaliśmy przez Jesionę do Kolska, gdzie ponownie wjechaliśmy na „Kolej na Rower” i już bez dalszych modyfikacji trasy kierowaliśmy się w stronę Otynia.

To była naprawdę udana wycieczka – niezbyt wymagająca, z kilkoma ciekawymi miejscami po drodze i przyjemnym odpoczynkiem nad jeziorem. Co prawda około 70 kilometrów dało mi się już trochę we znaki 😉, ale i tak wszyscy wróciliśmy do domu bardzo zadowoleni. To na pewno nie był nasz ostatni rowerowy wypad w tej okolicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Puszongowo , Blogger