Chmielno to kolejna kaszubska miejscowość, która zdecydowanie zasługuje na uwagę. Położone w powiecie kartuskim, wśród lasów, wzgórz i malowniczych jezior. Jednak nad wodą nie kończą się tutejsze atrakcje. My, będąc w Chmielnie, wybraliśmy się na krótką przechadzkę na Górę Tamową, licząc na trochę ładnych widoków. Poza tym ta urokliwie położona miejscowość jest bardzo mocno związana z kaszubską kulturą i tradycją. To właśnie tutaj od pokoleń rodzina Neclów wyrabia ceramiczne naczynia, ozdobione charakterystycznymi kaszubskimi wzorami.
Najpierw coś zjemy, czyli Chëcz u Kaszëbë
Zanim jednak cokolwiek w Chmielnie zobaczyliśmy, musieliśmy zrobić coś znacznie ważniejszego – zjeść 😉. Ruszyliśmy więc do Chëcz u Kaszëbë, restauracji położonej tuż nad Jeziorem Białym. Samo miejsce jest bardzo urokliwe, a widoczek tylko dodaje mu klimatu. Do tego dochodzi naprawdę bogata karta, w której nie brakuje dań kuchni kaszubskiej i regionalnych specjałów. Ba! Pomyślano nawet o czworonożnych gościach, bo w menu znalazły się również specjalne dania dla piesków 😉.
My postawiliśmy oczywiście na kaszubskie smaki. Na naszym stole pojawiły się pierogi z gęsiną, zupa rybna, rosołek, grucholce i rzucanki kaszubskie. Wszystko było bardzo smaczne, a porcje naprawdę konkretne 😋. Szczerze polecamy tę restaurację.
Ceramika Neclów
Pracownia Ceramiki Kaszubskiej Neclów to jedno z tych miejsc, które naprawdę warto odwiedzić. Garncarska tradycja tej rodziny sięga dziesięciu pokoleń, a z samym Chmielnem związana jest od końca XIX wieku. To właśnie tutaj Franciszek Necel założył swój warsztat, a z czasem charakterystyczna ceramika Neclów stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów kaszubskiego rękodzieła.
I nie jest to zwykła wystawa naczyń ustawionych za szybą. W pracowni można zajrzeć do prawdziwego warsztatu garncarskiego, zobaczyć koło garncarskie, piec do wypalania naczyń, a także podejrzeć, jak powstają ceramiczne wyroby. Na piętrze znajduje się ekspozycja prezentująca ceramikę kilku pokoleń Neclów oraz historię rodziny.
Najbardziej charakterystyczne są oczywiście zdobienia. Na naczyniach powtarzają się tradycyjne motywy, między innymi tulipany, gwiazda kaszubska, rybia łuska, kaszubski wianek, lilia czy bukiet bzu. Choć wzory są przekazywane z pokolenia na pokolenie, trudno mówić tu o nudnej powtarzalności. Każde naczynie ma swój kształt, kolorystykę i układ ornamentów.
Muzeum powstało w 1993 roku i do dziś jest miejscem, w którym można nie tylko poznać historię rodziny Neclów, ale też zobaczyć, jak tradycyjne kaszubskie garncarstwo wygląda w praktyce. Działa tu też mały sklepik, więc oczywiście wyszliśmy stąd z piękną ceramiczną pamiątką 😉.
Wycieczka na górę Tamową
Wyszliśmy od Neclów i znów skierowaliśmy się w stronę Jeziora Białego. Okolica jest naprawdę przyjemna: ładny widoczek, jezioro, pomosty, ławeczki i oczywiście kaczki 😉. Nad brzegiem jeziora stoi też taki „żelazny tron”, to Ławka Przyjaźni, która symbolizuje przyjaźń i współpracę Chmielna z niemieckim Hamminkeln.
Dalej szliśmy czerwonym szlakiem – Szlakiem Kaszubskim, który prowadził nas przesmykiem między jeziorami Białym i Kłodno. W tym miejscu znajdował się kiedyś chmieleński gród, którego powstanie datuje się na początek X wieku. Co ciekawe, pierwotnie osada była położona na wyspie, dopiero później, w związku ze zmianą poziomu wody, stała się półwyspem. Z grodem wiąże się również postać Damroki – tajemniczej pomorskiej księżniczki.
Tak naprawdę nie wiadomo, czy ta księżniczka w ogóle istniała, ale legenda przedstawia ją jako kobietę niezwykle piękną i dumną. Mieszkała w chmieleńskim grodzie, aż pewnego dnia została porwana przez rycerza rozbójnika, który najwyraźniej uznał, że takie porwanie to doskonały sposób na znalezienie sobie żony. Damroka nie podzielała tego poglądu i nie zamierzała się tak łatwo się ze swym losem pogodzić. Z pomocą przyszła jej wierna służka, która dzięki czarom rozpętała nad zamkiem potężną burzę i ... wtedy pojawiły się dwa łabędzie, które uniosły księżniczkę i zabrały ją z powrotem do Chmielna 😉. Kiedy o całej historii dowiedział się ojciec Damorki — książę Świętopełk, to kazał zrównać z ziemią zamek rycerza rozbójnika.
Na Tamową mieliśmy jeszcze kawałek. Góra właściwie nie jest w Chmielnie, a w pobliskiej miejscowości Zawory.
Zaczęło robić się coraz bardziej wietrznie, a z nieba coś już tam zaczynało siąpić. Taki kapuśniaczek, który można jeszcze zignorować i udawać, że wcale go nie ma, no, chyba że się nosi okulary 😉. Jednak gdy weszliśmy w las, deszcz postanowił przestać się z nami drażnić i lunęło już całkiem konkretnie. Mieliśmy pelerynki, więc dzielnie ruszyliśmy dalej. Niestety, spacer w takich warunkach raczej nie należy do szczególnie przyjemnych. Samo podejście na Górę Tamową nie wydawało się specjalnie wymagające, choć idąc w deszczu i po mokrej ścieżce trudno nam to obiektywnie ocenić. Zamiast spokojnego spaceru zrobiła nam się mała wyprawa, gdzieś w nieznane 😉.
Na szczycie nie czekały na nas niestety spektakularne widoki, na które po cichu liczyliśmy. Pogoda skutecznie przykryła większość okolicy szarą zasłoną.
Przy dobrej pogodzie można stąd podziwiać Chmielno i okoliczne jeziora, a także pagórkowaty typowo kaszubski krajobraz.
Góra Tamowa – legenda
Z Górą Tamową także wiąże się całkiem ciekawa opowieść. Dawno temu miała stać tutaj warownia, w której rządziła Tamowa – poganka, harda i wojownicza kobieta. Wraz ze swoją drużyną polowała na dzikie zwierzęta i urządzała łupieżcze wyprawy. Była bezlitosna, mordowała ludzi i składała ofiary pogańskim bogom. Nienawidziła chrześcijan.
Podczas jednej z takich wypraw zabrano do niewoli pięknego młodzieńca, który bardzo spodobał się Tamowej. Zamiast więc trafić do niewoli, stał się dla niej kimś bliskim. Szkopuł tkwił jednak w tym, że mężczyzna był chrześcijaninem. Postanowił spróbować nawrócić Tamową. W tym celu zabrał ją potajemnie do pustelnika, który ją ochrzcił. Od tej pory Tamowa zaczęła nosić na szyi krzyż. Nie mogła jednak pozwolić, by ktokolwiek z jej drużyny go zobaczył. Ukrywała go więc pod ubraniem.
Tak się któregoś dnia stało, że podczas polowania koń dziewczyny spłoszył się i poniósł ją daleko w puszczę. Błąkała się, aż trafiła do chaty pustelnika. Ten udzielił jej gościny, a Tamowa, chcąc udowodnić, że naprawdę została chrześcijanką, pokazała mu swój krzyż. Właśnie wtedy zjawiło się kilku rycerzy, którzy ruszyli za swoją panią. Na widok krzyża wpadli w gniew. Jeden z nich próbował wyrwać go Tamowej, ale ta uderzeniem topora powaliła go na ziemię. Wywiązała się bójka, podczas której pustelnik został śmiertelnie raniony oszczepem.
Rozwścieczeni rycerze wrócili do swojej warowni i zburzyli dawny gród Tamowej. W jego miejscu postawili pogańską świątynię. Na pamiątkę Tamowej ludzie zaczęli jednak nazywać górę, na której wcześniej stał jej zamek, Górą Tamową.
Podsumowanie
Cóż ... widoków z Góry Tamowej tym razem właściwie nie zobaczyliśmy, ale trudno. Chmielno i tak zdążyło nas porządnie nakarmić, zabrać do świata kaszubskiej ceramiki i nieco zapoznać z tutejszymi legendami. A w okolicy nie brakuje równie ciekawych miejsc:
Tajemniczy zamek w Łapalicach:
Zamek w Łapalicach – historia niezwykłej budowli na Kaszubach (czytaj więcej - klik)
Kartuzy i kolegiata:




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz