Mapa z trasą wycieczki
Parking przy Wieżycy
Parking, z którego ruszaliśmy na Wieżycę, znajduje się mniej więcej w tym miejscu: 54.2183886 N, 18.1197689 E. Nie spodziewaliśmy się, że będzie on płatny, no ale na miejscu okazało się, że za postój musimy wysupłać z kieszeni dodatkowe 10 zł. Niby nie majątek, ale jednak byliśmy zaskoczeni.
Z pewnym niepokojem zerkaliśmy też to na niebo, to na radar pogodowy, ale ostatecznie ruszyliśmy przez las w stronę wieży widokowej.
Wieża widokowa na Wieżycy
Niestety na miejscu czekała nas kolejna niespodzianka – wejście na wieżę również było płatne, więc przy takiej krótkiej wycieczce i pochmurnej aurze zaczęliśmy się zastanawiać, czy aby na pewno widoki będą warte tej inwestycji 😉. Pan pilnujący wejścia okazał się jednak bardzo sympatyczny i tak skutecznie nas zachęcił, że ostatecznie kupiliśmy bilety i ruszyliśmy na górę.
Trzeba jednak przyznać, że najwyższe wzniesienie Kaszub aż prosi się o jakąś tajemniczą historię 😉. Jedna z legend mówi, że gdzieś pod szczytem Wieżycy znajduje się wejście do podziemnego królestwa, w którym śpią rycerze. Czekają tam ponoć na swój czas i mają powrócić, kiedy Kaszuby znajdą się w poważnym niebezpieczeństwie. Brzmi znajomo? Nic dziwnego – gdzieś w Tatrach też ponoć śpią tacy panowie 😉.
Ale to jeszcze nie koniec. Z Wieżycą związana jest również opowieść o stolemach – kaszubskich olbrzymach. Podobno kiedyś jeden taki osobnik wspiął się na szczyt Wieżycy, żeby z góry popatrzeć na rozległe ziemie swojego ojca. I pewnie wszystko skończyłoby się na podziwianiu widoków, gdyby nie pewna piękna dziewczyna kąpiąca się w Jeziorze Ostrzyckim. Młodzieniec zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i zapragnął się z nią ożenić. Problem w tym, że dziewczyna wcale nie miała podobnych planów. Odrzucony zalotnik poskarżył się na swój los matce. Ta postanowiła pomóc synkowi i ... rzuciła na dziewczynę czar, zamieniając ją w morę – istotę, która nocami miała dręczyć śpiących ludzi 😉.
Na szczycie wieży czeka oczywiście najważniejsze – panorama. Przy dobrej widoczności można tu zobaczyć Wzgórza Szymbarskie, okoliczne lasy i jeziora tworzące tak zwane Kółko Raduńskie, a nawet dostrzec Mierzeję Helską. Choć to już zdecydowanie wymaga bardzo dobrej przejrzystości powietrza. Tylko że… my trafiliśmy tak, jak trafiliśmy. Chmury skutecznie ograniczały dalszą panoramę, więc zamiast spektakularnego widoku dostaliśmy raczej wersję demo 😉. Coś tam oczywiście było widać, ale trudno powiedzieć, żeby ta panorama powalała na kolana. Przy pięknej, słonecznej pogodzie z pewnością wygląda to zupełnie inaczej.
Napatrzyliśmy się więc trochę, po czym tą samą drogą przez las wróciliśmy do auta. Cała przechadzka zajęła nam nie więcej niż trzy kwadranse. Krótko, ale w sam raz na dzień, w którym pogoda nie zachęca do włóczenia się gdziekolwiek 😏.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz