stycznia 08, 2022

stycznia 08, 2022

Szukamy śniegu w Górach Suchych, czyli na sanki do Andrzejówki

Gdzie warto wybrać się na sanki na Dolnym Śląsku? 

Oprócz kilku „kultowych w naszym mieście saneczkowych górek” 😉 oczywiście warto ruszyć w góry. Jedną z fajniejszych miejscówek na saneczkowe szaleństwo jest górka pod schroniskiem PTTK Andrzejówka w Górach Suchych. W schronisku można się ogrzać i dobrze najeść, a gdyby okazało się, że zjeżdżanie to za mało, to można się wypuścić jeszcze na jakąś przechadzkę na szlak.

Szukamy śniegu w Górach Suchych czyli na sanki do Andrzejówki

Wyjątkowo szybko w tym roku zaczęliśmy górskie wędrówki. W sumie trochę nie było wyjścia: Piotruś od miesiąca łaził po domu z mapą i plecakiem, bawiąc się w „Dzielnego Pana Wędrowca”, ewentualnie siedział z nosem przyklejonym do okna i pytał, kiedy idziemy na sanki. Zresztą końcówka minionego roku była u nas wyjątkowo ciężka, a góry działają na nasze dusze jak lekarstwo. Szkoda tylko, że Wicia z nami nie pojechała, ale dzięki temu udało mi się wyżulić od niej spodnie narciarskie. Sam fakt, że weszłam w spodnie czternastolatki, spowodował u mnie niesamowite poczucie radości 😉.

No dobra, to by było tyle przydługiego wstępu — zaczynamy wycieczkę 😊

Mapa z trasą wędrówki

Śnieg?... ale gdzie?

Właściwie cała ta nasza wycieczka miała wyglądać zupełnie inaczej. Planowaliśmy pojechać na sanki, na górkę przed schroniskiem PTTK Andrzejówka i trochę poszaleć. Pogodę sprawdziliśmy: dzień wcześniej miało troszkę podsypać białego puchu, temperatura w okolicach 0° C. Liczyliśmy na całodzienną zabawę z sankami, rzucanie się śnieżkami, lepienie bałwana i wyżerkę w Andrzejówce. Oczywiście krótki spacer w zależności od tego „gdzie nas nogi poniosą” też chcieliśmy zrobić. No ale prognoza to prognoza i albo się sprawdza, albo nie 😆. Tym razem się nie sprawdziła, bo w samym Wałbrzychu śniegu było tyle, co nic, a pod schroniskiem tyle co kot napłakał, czyli jak widać na załączonym obrazku.

Andrzejówka sanki

Wędrówka żółtym szlakiem 

Jednak obiecaliśmy dziecku białe szaleństwo, więc obietnicy trzeba było dotrzymać. Władowaliśmy (szczęśliwego już) Puszonga na sanki i ruszyliśmy żółtym szlakiem przed siebie (nie, nie NIE w kierunku Waligóry 😆 w tym przeciwnym 😉). Wokół było mgliście, przyjemnie szczypał lekki mrozik, na wędrówkę pogoda całkiem fajna.


żółty szlak z Andrzejówki zima
żółty szlak z Andrzejówki zima

I tak sobie szliśmy, delektując się spokojem i tą bądź co bądź zimową aurą. Piotruś raz wchodził, raz schodził z sanek w zależności od tego, czy Blaru ciągnął ten jakże ekskluzywny zaprzęg po śniegu, czy już po kamieniach.

żółty szlak z Andrzejówki zima

I tak doszliśmy do ściany lasu, cały czas wędrując po żółtych znaczkach. Przyjemnie nam się szło. Zrobiło się tak przytulnie pośród drzew i jakby trochę cieplej, ale to może od ciągania sanek 😉. 

żółty szlak z Andrzejówki na przełęcz pod Turzyną zima


żółty szlak z Andrzejówki na przełęcz pod Turzyną zima

Tak na marginesie to te sanki nie są własnością Puszonga (ani nawet Wici), to MOJE sanki i mają gdzieś pomiędzy 25 a 30 lat 😉.

sanki góry Suche

Turzyna (898 m. n p.m) - pierwsza góra na naszej trasie

Chwilę odpoczynku na gorącą herbatę i pączki zrobiliśmy sobie na rozwidleniu szlaków Pod Turzyną.

Pod Turzyną góry Suche

Po przerwie ruszyliśmy już czerwono-niebieskim szlakiem, zostawiając żółte znaczki za sobą. Powoli wspinaliśmy się na górę Turzyna (898 m n. p.m).

Góry Suche Turzyna (898 m. n p.m)

Nie zatrzymywaliśmy się na szczycie — ot pstryknęłam fotkę dla upamiętnienia i Blaru pociągnął sanki dalej.

żółty szlak z Andrzejówki  zima

żółty szlak z Andrzejówki  zima z sankami

Powrót do Andrzejówki

Niesamowity klimat wędrówki zrobił się, gdy weszliśmy w bukowy las: zmrożone, czarne drzewa skrzypiały od mrozu, lekko prószył śnieg. Było pięknie i tak tajemniczo.

góry Suche zimowy bukowy las

I trochę z górki

góry Suche na szlak z sankami

W którymś momencie ze szlaku pieszego odbiliśmy na rowerowy i nim wróciliśmy do żółtych znaczków i Hali pod Klinem. Od rana dosypało tam troszkę śniegu i zrobiła się mgła tak gęsta, że było widać ... nic 😉.

Hala pod Klinem góry Suche zima mgła

Andrzejówka, czyli przerwa na sanki 

Mimo mgły jakoś dotarliśmy do schroniska. Zanim jednak dołączyliśmy do grupki amatorów zjeżdżających z górki po śniegotrawie, musieliśmy zjeść coś ciepłego. Pyszny andrzejówkowy kapuśniak to było coś w sam raz na rozgrzewkę. 
No właśnie, na górce tego śniegu za wiele nie było. Zjechaliśmy kilka razy i znów ruszyliśmy na szlak.

góra saneczkowa Andrzejówka

Andrzejówka rozwidlenie szlaków

Niebieski szlak - kierunek Suchawa

Przyjemnie nam się zaczął drugi etap dzisiejszej wędrówki. Co prawda śniegu było jak na lekarstwo i sanki raczej nieśliśmy w ręku, ale widoczki zdecydowanie były zimowe, piękne. 

góry Suche zimą

góry Suche zimą

góry Suche zimą

góry Suche zimą

Aż do Rozdroża pod Waligórą trasa była łatwa, szliśmy praktycznie po płaskim. Potem ścieżka z niebieskim oznakowaniem odbiła już w kierunku Suchawy i zrobiła się węższa, bardziej zaśnieżona, no i pod górę. 

góry Suche z sankami na szlaku

Mamy upragniony szczyt:

Suchawa góry Suche

Na górze nie zostaliśmy zbyt długo, właściwie to od razu żwawo pomaszerowaliśmy wąską dróżką między drzewami. 

góry Suche zima

Ścieżka szybko zmieniła się w mega ostre zejście, więc w warunkach zimowych z pewnością ten etap do najłatwiejszych nie należy. Mimo że schodząc, musieliśmy uważać na każdy krok, to udało nam się pstryknąć kilka fotek. Mgła dodawała wędrówce niesamowitego klimatu, ale na pewno warto by było się wybrać na Suchawę przy dobrej widoczności.

Suchawa zimą góry Suche

Kostrzyna góry Suche zimą

Suchawa góry Suche zima


Powrót czarnym szlakiem do Andrzejówki

Gdy spełzliśmy z Suchawy Blaru, rzucił jeszcze absurdalny pomysł: „a może wpełźniemy sobie jeszcze na Kostrzynę?” Do szczytu teoretycznie nie było daleko, ale nie uśmiechało nam się już wspinać na kolejną górkę. Skręciliśmy więc w nieoznakowaną leśną dróżkę, którą po chwili doszliśmy do czarnego szlaku.

czarny szlak do Andrzejówki góry Suche zima

Puszongowi udało się jeszcze załapać na saneczki.

czarny szlak do Andrzejówki góry Suche zima

Gdy znów zbliżaliśmy się do Andrzejówki, rozpogodziło się, a cała mgła gdzieś sobie poszła.

góry Suche Andrzejówka

góry Suche Andrzejówka

W schronisku zjedliśmy przepyszny obiad: ja i Blaru wciągnęliśmy gulasz, a Piotruś skusił się na ruskie pierogi. Najedliśmy się do syta, a nawet bardziej, a na drogę wzięliśmy jeszcze trochę oscypków dla naszej Wici.

góry Suche Andrzejówka


1 komentarz:

  1. Ta wyprawa z pewnością należała do udanych. Super relacja.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Puszongowo , Blogger